Długo trwało aż znalazłyśmy z babcią dla niej zastępnik tzw. mleka do kawy. Próbowałyśmy domowych roślinnych - warzą się, biedronkowego - za duży karton, alpro małe - też na 3 dni i kiśnie (babcia w pokoju nie ma lodówki, a rano, jak robi kawę, to jeszcze nie idzie do kuchni), no więc na końcu znalazłam mleko (napój) sojowy i ryżowy w proszku czeski Zajic. Początkowo był on w Bomi, po 14 zł, ale zawsze był wykupiony i inne, drogie stojące obok "nie schodziły" bo był to produkt zbyt konkurencyjny. ( z paczki wychodzi 4 litry mleka roślinnego). W końcu Bomi przestało je zamawiać! (mimo, że był duży popyt!), i inne mleka roślinne płynne w litrowych kartonach znów zaczęły im "schodzić", a ja straciłam źródło moich zakupów stacjonarnych.
Znalazłam je jednak w sklepach wysyłkowych. Ostatnio kupowałam w sklepie Natusfera, gdzie wysyłka przy pewnej kwocie jest darmowa, a że kupowałam jeszcze 10 paczek kaszy jaglanej bio, i 10 mlek sojowych w proszku, 5 mlek ryżowych, sezam niełuskany bio, drożdze piekarskie, agar...to było to bardzo opłacalne, a mleko było po 10 zł szt.
Generalnie, jak zawsze, z Natusfery jestem bardzo zadowolona, zapas mleka mamy na więcej niż pół roku z głowy...Babcia używa dziennie tak ze 2 łyżeczki, do zabielania, a teraz to już w ogóle rano nie pije kawy, bo nie je już kanapek, tylko mieloną w domu kaszkę jaglano- migdałowo-sezamową :), ale o tym innym razem...
Tym razem chciałam pokazać część (bo nie wykładałam tych wszystkich kilogramów do zdjęcia), moich zapasów wegańskich gównie jaglanka bio i mleko roślinne...ale też niepalona kasza gryczana, sezam niełuskany, agar - glon żelująy do słodyczy i galaretek, stewia w tableteczkach jako roślina słodząca bez kalorii, i herbata z miłorzębu japońskiego...oraz zagęstnik z kuchni japońskiej, ale zapomniałam jaka jest jego nazwa...Jak wypróbuje, to opiszę :)
Znalazłam je jednak w sklepach wysyłkowych. Ostatnio kupowałam w sklepie Natusfera, gdzie wysyłka przy pewnej kwocie jest darmowa, a że kupowałam jeszcze 10 paczek kaszy jaglanej bio, i 10 mlek sojowych w proszku, 5 mlek ryżowych, sezam niełuskany bio, drożdze piekarskie, agar...to było to bardzo opłacalne, a mleko było po 10 zł szt.
Generalnie, jak zawsze, z Natusfery jestem bardzo zadowolona, zapas mleka mamy na więcej niż pół roku z głowy...Babcia używa dziennie tak ze 2 łyżeczki, do zabielania, a teraz to już w ogóle rano nie pije kawy, bo nie je już kanapek, tylko mieloną w domu kaszkę jaglano- migdałowo-sezamową :), ale o tym innym razem...
Tym razem chciałam pokazać część (bo nie wykładałam tych wszystkich kilogramów do zdjęcia), moich zapasów wegańskich gównie jaglanka bio i mleko roślinne...ale też niepalona kasza gryczana, sezam niełuskany, agar - glon żelująy do słodyczy i galaretek, stewia w tableteczkach jako roślina słodząca bez kalorii, i herbata z miłorzębu japońskiego...oraz zagęstnik z kuchni japońskiej, ale zapomniałam jaka jest jego nazwa...Jak wypróbuje, to opiszę :)
Zou, jak zwykle udane zakupy :)
OdpowiedzUsuńMam znów prośbę do Ciebie i Vitka :-) Zgodzisz się, Aga? :-D
Chodzi mi o majonez sojowy, próbowałaś robić w Vitku? Taki z mleka sojowego, oleju, soku z cytryny, musztardy, soli?
Mogłabyś spróbować i opisać jak wyszło? Bo że zrobi z fasoli to jestem pewna bo fasola jest stała, ale jak poradzi sobie z ubiciem mleka z olejem jestem ciekawa :-)
Jeśli nie robiłaś nigdy, to tu masz sprawdzony przepis ;-)
http://www.olgasmile.com/majonez-najlepszy.html
Może Ci olej i mleko wysłać?
Niestety nie mamy jeszcze Vitka :(
Pozdrawiam
Edyta
Edyś, robiłam, robiłam! I jak zwykle byłam całkowicie zaskoczona jak szybko to poszło, bo czytałam o tych majonezach, że lac olej powoli, że małą stróżką...że 3 minuty blendować...że nie za zimne mleko... Otóż wzięłam mleko z lodówki, olej o temp. pokojowej, wlałam mleko, zamknęłam, właczyłam na ok 6 i zaczęłam dolewać górą olej- niemal od razu zrobiło się gęstszee, może po 5 sekundach...potem zatrzymałam dodałam przyprawy (musztarda, sól, cytryna - tak, jak piszesz) i pomiksowałam jeszcze troche na turbo dolewając jeszcze pozostała 1/3 oleju oleju aby zaciągnął. PIKUŚ! Wygląd tego majonezu jest w poście "Trzy sałatki ziemniaczane" - jeden z najpierwszych przepisów który robiłam na blogu, wtedy kiedy Olga swój :) - majonez z mleka roslinnego z biedry to było być albo nie byc vegan ;) Na mój smak, to on wyszedł identyczny, (że można kroić go niemal nożem), jak Majonez pomorski (taki z niebieską nalepką, jeden z najtańszych). Jakby miał być bardziej jajeczny to można dać szczyptę kurkumy, to będzie bardziej beżowy niż biały, a jak bardziej lejący, to mniej oleju ciupkę.
Usuńhttp://veganfotoku.blogspot.com/2013/09/pierwsze-saatki-ziemniaczane.html
Aga, jest super! widać że bardzo gęsty :-) Jesteś kochana Kobieto :-x
UsuńJuż bym chciała mieć Vitka, ale ciągle czekam, teraz system ratalny się zepsuł w sklepie gdzie go sprzedają (jedyny z dodatkowym dzbankiem) i od tygodnia nie zrobili :(
Tak, można zrobić i gęsty i lejący, jak dip...A jaki hummus wychodzi...! Jak puszek! Cieszę się z Wami i czuję jakbym sama na nowo kupowała i nie mogła się doczekać :) Napisałam u Ciebie na blogu, że na all też mają Vitki z ratami i kielichem do ziaren.
OdpowiedzUsuńA propos bycia vegan...mleka w proszku zawierają kazeinian sodu a pozyskuje się go z kazeiny z mleka...więc nie są one wegańskie :(
OdpowiedzUsuńNo właśnie. A w dodatku nie nadają się dla alergików z uczuleniem na kazeinę... :(
Usuń... ale może nie wszystkie...
Usuń