Przez przypadek wyszła mi bardzo dobra pasta, przypominająca do złudzenia pasztetówkę. Bardzo też się nadaje jako farsz do pasztecików czy krokietów. Aby opisać jej smak, pozwolę sobie przytoczyć pytanie mojej 87 letniej Babci, której zawiozłam kawałek zamiast mięsnej: "sama robiłaś pasztetową? A z jakiej wątroby?"...Więc jeśli z jakiegoś powodu potrzebujecie przepisu na roślinny farsz do "mięsnych" rogalików wegańskich lub wegańską pasztetową to on:
Składniki:
ok 100g pieczarek
1 por (głównie część jasna)
soczewica, ciemna,taka bardzo drobna - 1 paczka (ok 250g)
kolendra ziarna- utłuczone w moździerzu, 2-3 łyżeczki
majeranek- ok pół paczki
pół jabłka (miałam resztkę)
sól pieprz
olej
mielone siemię lniane lub majeranek do obtoczenia
Robota:
pieczarki i por drobno posiekać (u mnie w Vitamixie)
podsmażyć na oleju z dodatkiem majeranku i kolendry, oraz soli i pieprzu, aż powstanie masa ładnie pachnąca
Ugotowaną drobną soczewicę zmiksować na papkę (u mnie w Vitku weszła całość, ale możliwe że trzeba podzielić na 4 części w innych blenderach lub zmielić w maszynce do mięsa)
Przemieszać wszystko wykładając masę na patelnię, wumieszać i posmażyć chwilę aby się przegryzło.

Na zdjęciach widać, że jest to ta bardzo drobna, mała okrągła (nie taka typowa płaska np. zielona) lecz soczewica taka, co ma dużo skórki, przez co nie jest wodnista po zmiksowaniu

Tutaj widać, że konsystencja jest "kłaczkowa" :/ - np. dla mojej Siostry, już za bardzo to przypominało mięsny farsz, i nie zagustowała w tej paście, co innego wszystkojedzący członkowie rodziny- tu była pełna aprobata...Można poczekać trochę aż odparuje woda z gotowania - konsystencja końcowa z patelni jest dość sucha.
Tajemnicą podobieństwa do pasztetowej wątrobianej, jest to, że por ma konsystencję "kłaczkową" i mikrowłókienka, które wyglądają jak zmielone gotowane mięso...To wyszło przez przypadek, no ale może ktoś będzie szukał roslinnego przepisu na farsz np. na święta, imitujacego smak ale i konsystencję mięsnego farszu...
Na koniec obtoczyłam pasztetówkę w zmielonym siemieniu lnianym (bo zabrakło mi majeranku) ale też bardzo dobrze to wyglądało, no i jest zdrowe.

Zawinełam najpierw samą pastę aby utworzyła kształt wałeczka, a potem na talerz nasypałam zmielonego siemienia i obtaczałam odwiniety z folii wałek pasztetu, następnie pnownie zawinęłam w folie i ugniotłam aby siemie dobrze się przykleiło:

Uwagi:
Zapewne dodając kawałek wędzonego tofu, smak byłby jeszcze bardziej podobny do pasztetówki podwędzanej
można zapewne dodać czosnek i doprawić dowolnymi przyprawami. Jednak oprócz smaku, tutaj udało się uzyskać typowo mięsną konsystencję...Więc jeśli szukacie czego roślinnego, a podobnego do dawnych smaków - oto jest roślinna pasztetówka, wegański farsz mięsny, wegański pasztet, itd...
Smacznego!
Składniki:
ok 100g pieczarek
1 por (głównie część jasna)
soczewica, ciemna,taka bardzo drobna - 1 paczka (ok 250g)
kolendra ziarna- utłuczone w moździerzu, 2-3 łyżeczki
majeranek- ok pół paczki
pół jabłka (miałam resztkę)
sól pieprz
olej
mielone siemię lniane lub majeranek do obtoczenia
Robota:
pieczarki i por drobno posiekać (u mnie w Vitamixie)
podsmażyć na oleju z dodatkiem majeranku i kolendry, oraz soli i pieprzu, aż powstanie masa ładnie pachnąca
Ugotowaną drobną soczewicę zmiksować na papkę (u mnie w Vitku weszła całość, ale możliwe że trzeba podzielić na 4 części w innych blenderach lub zmielić w maszynce do mięsa)
Przemieszać wszystko wykładając masę na patelnię, wumieszać i posmażyć chwilę aby się przegryzło.
Na zdjęciach widać, że jest to ta bardzo drobna, mała okrągła (nie taka typowa płaska np. zielona) lecz soczewica taka, co ma dużo skórki, przez co nie jest wodnista po zmiksowaniu
Tutaj widać, że konsystencja jest "kłaczkowa" :/ - np. dla mojej Siostry, już za bardzo to przypominało mięsny farsz, i nie zagustowała w tej paście, co innego wszystkojedzący członkowie rodziny- tu była pełna aprobata...Można poczekać trochę aż odparuje woda z gotowania - konsystencja końcowa z patelni jest dość sucha.
Tajemnicą podobieństwa do pasztetowej wątrobianej, jest to, że por ma konsystencję "kłaczkową" i mikrowłókienka, które wyglądają jak zmielone gotowane mięso...To wyszło przez przypadek, no ale może ktoś będzie szukał roslinnego przepisu na farsz np. na święta, imitujacego smak ale i konsystencję mięsnego farszu...
Na koniec obtoczyłam pasztetówkę w zmielonym siemieniu lnianym (bo zabrakło mi majeranku) ale też bardzo dobrze to wyglądało, no i jest zdrowe.
Zawinełam najpierw samą pastę aby utworzyła kształt wałeczka, a potem na talerz nasypałam zmielonego siemienia i obtaczałam odwiniety z folii wałek pasztetu, następnie pnownie zawinęłam w folie i ugniotłam aby siemie dobrze się przykleiło:
Uwagi:
Zapewne dodając kawałek wędzonego tofu, smak byłby jeszcze bardziej podobny do pasztetówki podwędzanej
można zapewne dodać czosnek i doprawić dowolnymi przyprawami. Jednak oprócz smaku, tutaj udało się uzyskać typowo mięsną konsystencję...Więc jeśli szukacie czego roślinnego, a podobnego do dawnych smaków - oto jest roślinna pasztetówka, wegański farsz mięsny, wegański pasztet, itd...
Świetne, zrobię dla mięsożernego.
OdpowiedzUsuńWłaśnie myślałam o czymś do chlebków jaglanych :)
OdpowiedzUsuńpycha, właśnie zjedliśmy :)
OdpowiedzUsuńOch! To super :) Cieszę się, że Wam smakowało i dziękuję za komentarz!
OdpowiedzUsuńprzymierzam się do zrobienia. jeno pieczarki muszę nabyć :)
OdpowiedzUsuńprzymierzam się do zrobienia, brakuje tylko pieczarek :)
OdpowiedzUsuń