Wapniowo - magnezowy szejk z sezamem.

Ostatnio chodziłam kilka dni z myślą o ...serze kozim. Jadłam pyszny chleb bezglutenowy, upieczony przez przyjaciółkę i ...pachniał mi mlekiem kozim...O co chodzi myślę sobie...Widocznie organizm czegoś  łaknie, a nos podsuwa mu stare, wyuczone  źródła. W sklepie mój wzrok padł na...sezamki. OT, mądra ja jestem! Zupenie zapomniałam o wapniu! Sezamu > wapnia mi się chciało!
Sezam na diecie wegańskiej jest jednym z głównych źródeł wapnia! Tani, przystępny, smaczny!

Dla porównania:
w 100 g sezamu  jest aż 1160 mg wapnia
mleko krowie dla cieląt 118 mg
jaja kurze 65 mg
mleko kozie dla koźląt 120 mg
sery od 250 do 850 mg
Wegańska bomba wapniowo-magnezowa: śniadanie:
dojrzały banan (magnez i wit B),
jabłko
 i 2 czubate łyżki niełuskanego sezamu (ok.20g): ok 220 mg wapnia!

Dzienne zapotrzebowanie na wpań to około 800 - 1000 mg, u kobiet w ciaży i po menopauzie ok 1200mg.
W Polsce spożycie wapnia (mimo promocji mleka i nabiału!) jest na poziomie 400-800 mg dziennie. Wchłanialność wapnia rośnie, gdy organizm ma pod dostatkiem magnezu a maleje jeśli posilek zawiera dużą ilość białka.W jelicie cienkim konkurują te 2 składniki (białko i wapń) o wchłanialnność.

Niestety reklamy i lobbing robią swoje i wierzyłam i ja dawniej, że mleko i nabiał to jedyne dobre źródło wapnia. Przecież gdyby było inaczej, to by wszyscy wiedzieli? (I nam powiedzieli - akurat.) Sezam znałam tylko ze skórki od chleba (osypany w worku po chlebie, wyrzucany), albo ze słonych paluszków...A większość ludzi na Zachodzie cierpi na osteoporozę...! Do dziś mi to podnosi ciśnienie, jak można ignorować tak wspaniałe, przyswajalne i zdrowe źródlo wapnia, a wciskać ludziom taki kit z mlekiem i nabiałem, jako źródłem wapnia w diecie! O aspektach etycznych tu nie piszę, bo - mamy XXI wiek, jest internet -  kto chce to przeczyta np. "Widelce zamiast noży", albo inne ksiażki czy filmy, których teraz sporo na temat ekonomicznych i ekologicznych aspektów farm wielkoprzemysłowych.

Jak jednak zjeść te 10-20 g  ziarenek sezamu, aby nie był on słodkim ulepkiem w postaci zakwaszających organizm, zacukrzonych sezamków albo słodkiej, tuczącej chałwy?

Wiedzieli to kucharze i medycy starych kultur dalekiego i bliskiego wschodu. Proste - zmielić, ugnieść w moździeżu trzeba sezam. Ale jest to ziarno oleiste, więc bez dobrego młynka nie jest to szybkie - łatwe.
(P&P)
Można zatem niedrogo kupić go w większości marketów np. Piotr i Paweł, Bomi, w sklepie ze zdrową żywnością lub orientalnym jako tzw. tahina. Jest to lejący się, zmielony sezam przypominający konsystencją masło orzechowe.  I dodawać po  łyżce do różnych dań. Gdy nie miałam jeszcze blendera Vitamix to właśnie tak robiłam i zużyliśmy w 2 tygodnie cały słoik 500g, bo dodawałam ją do wszystkiego - polewalam warzywa, dodawałam do sosów, do szejków, do hummusu itd. I miałam wrażenie, że wszyscy dosłownie rzucili się na ten składnik!  Oczywiście odstawiliśmy mleczne i nabiałowe produkty.
O przyczynach m.in. osteoporozy w społeczeństwach zachodnich, mimo wielkiego (a raczej przez wielkie) spożycie mleka dla cieląt i nabiału, pisze J.Campbell w książce "Nowoczesne zasady odżywaniania" (The China Study)...do przeglądania w najbliższym Empiku. Jest to największe jak dotąd badanie naukowe populacji ludzkiej pod tym kątem.

Tahinę zrobię innym razem, ale dzisiaj na ekspresowo, Vitamix wspaniale zmiksował (za każdym razem na nowo przezywam, jak ten sprzęt wspaniale radzi sobie z miksowaiem na idealnie gładki produkt) ziarenka sezamu na  pyszny, puszysty, aksamitny wapniowo-magnezowy szejk:
Dlatego warto sezam dodawać do wypieków, do sosów, w zmielonej formie na proszek do naleśników, ciasta na pierogi, do farszów, do ciastek na słodko, no wszędzie po trochu, ale nie jako odpadająca ze sklepowego chleba posypka -ozdoba, lecz jako cenny regularny składnik pokarmu. 

Komentarze

  1. super post! czytałam z przyjemnością! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz