Jaglany placuch kokosowy z miętą bezglutenowy (Vitamix)

Witajcie!
Wczoraj upiekłam improwizowane  ciasto - bez drożdży, bez proszku do pieczenia,  bez tłuszczu, bez jajek, bez masła, bez mleka nawet roślinnego ;) , nawet bez mąki... I wyszedł placuch :)
                                                Placuch jaglano - kokosowy z miętą
Składniki:
ok 2 szklanki  ugotowanej kaszy jaglanej
ok 1,5 szklanki wiórków kokosowych
ok 3 łyżki mąki ziemniaczanej
coś do słodzenia czego używacie (ja dałam biały cukier, około 4-5 łyżek)
kilka liści suszonej mięty (może być miętowa herbatka z 1 saszetki)

Robota:
Kaszę ugotować
Wiórki kokosowe zmielić na prawie masło kokosowe (Vitamix)
 

(jeśli macie inny blender, to wiórki mozna namoczyć na noc,w niewielkiej ilości wody i potem zmiksować.  Użyłam ich bo są tłuste a nie miałam żadnego innego tłuszczu do ciasta...i pomyślałam o wiórkach, że przeciez z nich się robi tłuste masło kokosowe...)
Do zmiksowanych wiórków dodać dowolne słodziszcze (zużywałam biały cukier)  i zmiksować na gładko,
następnie dodać kaszę i zmiksować na słodką masę
                                                  Wiórki, kasza jaglana i cukier
                                                     Otrzymujemy pyszny krem...np. do rurek...
(będzie przypomniała bardzo gęsty budyń jaglany, słodki - w zasadzie jest to już w tym momencie świetny farsz "budyniowy" do nadziewania tartaletek z owocami itd...)
aby była bardziej zwarta dodać kilka łyżek mąki ziemniaczanej i suszoną miętę...
Wylać/wyłorzyć na papier do pieczenia, uformować kształt placka i piec około 30-40 minut w 180C z termoobiegiem (aby podsuszył się).
Po wyjęciu ciasto daje sie podnieśc na dłoni, nie wygina się, nie kruszy lecz na gorąco słabo sie kroi, i wygląda na zakalec, ale tak nie jest - wszytskie składniki są nie surowe.

Smaczniejsze i wilgotne jest na II dzień, ale chłodne. Przez miętę jest lekkie i odświeżające, a kokos - no wiadomo rafaello, bounty...- klasyka, tyle że dzięki Vitamix - owi nie ma w nim wiórków do gryzienia, bo je zmielił dokładnie i ciasto jest mięciuśkie. Idealne do kubka kako, kawy zbożowej czy na innego doła energetycznego ;) Do tego ciasta pasowałyby w całości wetknięte orzechy włoskie w środku, aby coś chrupało, ale takie misiowe, puchatkowe też jest OK.
Siostra powiedziała, że bardzo dobre (o dziwo) i że mięta w tym jest super - ale my lubimy ogólnie "zakalce", mokre brownie itd...taki typ ciasta, co jest najlepsze drugiego dnia.





Komentarze

  1. Chciałabym nominować Twój blog do LBA. Będzie mi miło, jeśli zechesz dołączyć do akcji i wziąć udział w zabawie. Po więcej informacji zapraszam do siebie :)
    http://wkroliczejnorze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj,
    Przepraszam ale nie dołączyłam do zabawy tym razem. Pozdrawiam :) Zou

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz